Ranking najlepszych testów na COVID-19

Autor testów PCR – „testy PCR nie są do diagnozowania określonego koronawirusa”

Testy na zdiagnozowanie Koronawirusa COVID-19

Fałszywy test na koronawirusa
Dr Grzesiowski już wcześniej na swoim koncie na Twitterze pisał o tym, jak ważne jest prawidłowe postępowanie podczas przeprowadzania tak ważnych testów, jak badanie koronawirusa.

Szpital na 500 łóżek. Środa. Redukcja personelu w badaniach przesiewowych. 30 pozytywnych. Zamknięcie szpitala. Ryzyko ewakuacji 200 pacjentów. Sobota. Powtórz testy po analizie ryzyka. Wszystko negatywne. To już próba skandalu. Niektóre testy są fałszywie negatywne, a inne fałszywie pozytywne. Brak walidacji ”- napisał. Lekarz ostrzega też, że nieprzestrzeganie procedur może również skutkować negatywnym wynikiem testu na koronawirusa i powrotem do domu z przekonaniem, że jest zdrowy. źródło:  https://portal.abczdrowie.pl/test-na-koronawirusa-dr-grzesiowski-zdrowi-ludzie-dowiaduja-sie-ze-sa-chorzy-a-zakazeni-koronawirusem-ze-sa-wolni-od-covid-19 Zamów test na koronawirusa COVID-19

Kary Mullis, wynalazca technologii reakcji łańcuchowej polimerazy (PCR), nie myślał tak jak dzisiejsi powtarzacze. Jego wynalazek przyniósł mu nagrodę Nobla w dziedzinie chemii w 1993 roku.

Niestety, Kary Mullis zmarł 7 sierpnia 2019 roku w wieku 74 lat, ale nie ma wątpliwości, że biochemik uznał PCR za niewłaściwy do wykrywania infekcji wirusowej.

Powodem jest to, że zamierzonym zastosowaniem technologii PCR było, i nadal jest, zastosowanie jako techniki produkcyjnej, będącej w stanie replikować sekwencje DNA miliony i miliardy razy, a nie jako narzędzia diagnostycznego do wykrywania chorób.

Jak ogłoszenie pandemii wirusowej w oparciu o testy PCR może zakończyć się katastrofą zostało opisane przez Ginę Kolata w jej artykule z 2007 roku w New York Timesie w Faith in Quick Test Leads to Epidemic That Wasn’t”.

Brak obowiązującego złotego standardu

Co więcej, warto wspomnieć, że testy PCR wykorzystywane do identyfikacji tzw. pacjentów COVID-19 prawdopodobnie zainfekowanych przez tzw. SARS-CoV-2 nie posiadają obowiązującego złotego standardu, z którym można by je porównać.

Jest to kwestia zasadnicza. Testy muszą być oceniane w celu określenia ich precyzyjności – ściśle mówiąc „czułości”[1] i „swoistości” – w porównaniu ze „złotym standardem”, czyli najdokładniejszą dostępną metodą.Sanjaya Senanayake

Na przykład, dla testu ciążowego złotym standardem byłaby sama ciąża. Australijski specjalista od chorób zakaźnych Sanjaya Senanayake, na przykład, stwierdził w wywiadzie dla ABC TV w odpowiedzi na pytanie „Jak dokładny jest test [COVID-19]?”:

„Gdybyśmy mieli nowy test na wychwytywanie [bakterii] Gronkowca złocistego we krwi, mamy już posiew krwi, to jest nasz złoty standard, który stosujemy od dziesięcioleci, i moglibyśmy dopasować ten nowy test do tego. Ale dla COVID-19 nie mamy złotego standardu dla testu.” – COVID-Tests, Sanjaya Senanayake

Jessica C. Watson

Potwierdza to Jessica C. Watson z Uniwersytetu w Bristolu. W swoim artykule „Interpretacja wyników testu na COVID-19”, opublikowanym niedawno w czasopiśmie The British Medical Journal, pisze że „brakuje takiego jednoznacznego „złotego standardu” dla testów na COVID-19”.

Ale zamiast klasyfikować testy jako nieodpowiednie do wykrywania SARS-CoV-2 i diagnozy COVID-19, czy też zamiast wskazywać, że tylko wirus, udowodniony poprzez izolację i oczyszczanie, może być solidnym złotym standardem, Watson z całą powagą twierdzi, że „pragmatycznie” sama diagnoza COVID-19, w tym również same testy PCR, „mogą być najlepszym dostępnym ‘złotym standardem’.” Ale to nie jest naukowo uzasadnione.Wywiad z dr Stefanem Lanka o błędach metodologicznych w izolowaniu wirusów
Myślenie pojęciowe, a myślenie stereotypowe – Andrzej Wronka, Kazimierz Ajdukiewicz
O tworzeniu pojęć klasowych oraz teoriach adekwatnych, kulawych i skaczących – Leon Petrażycki

Pomijając fakt, że przyjęcie samego testu PCR jako części złotego standardu do oceny testu PCR jest całkowicie absurdalne, nie ma szczególnych, charakterystycznych objawów dla COVID-19, jak przyznały nam nawet takie osoby jak Thomas Löscher, były kierownik Katedry Zakażeń i Medycyny Tropikalnej na Uniwersytecie w Monachium i członek Federalnego Stowarzyszenia Internistów Niemieckich[2].

jeśli nie ma wyróżniających się specyficznych symptomów dla COVID-19, diagnoza COVID-19 – wbrew twierdzeniu Watson – nie może być odpowiednia jako obowiązujący złoty standard.

Ponadto „eksperci”, tacy jak Jessica Watson, pomijają fakt, że tylko izolacja wirusa, czyli jednoznaczny dowód na obecność wirusa, może być złotym standardem.

Dlatego też zapytałem Jessice Watson, jak diagnoza COVID-19 „może być najlepszym dostępnym złotym standardem”, jeśli nie ma charakterystycznych, specyficznych objawów dla COVID-19, a także czy sam wirus, czyli izolacja wirusa, nie byłby najlepszym dostępnym/ możliwym złotym standardem. Ale ona jeszcze nie odpowiedziała na te pytania – mimo wielu próśb. I jeszcze nie odpowiedziała na nasz wpis z szybką odpowiedzią [BMJ] na jej artykuł, w którym poruszamy dokładnie te same kwestie, choć napisała do nas 2 czerwca„Postaram się zamieścić odpowiedź jeszcze w tym tygodniu, kiedy będę miała okazję”.

 

Brak dowodu na to, że RNA jest pochodzenia tylko wirusowego.

Teraz pytanie brzmi: Co jest potrzebne najpierw do wyizolowania/udowodnienia wirusa? Musimy wiedzieć, skąd pochodzi RNA, dla którego kalibrowane są testy PCR.

Zgodnie z podręcznikami (np., White/Fenner. Medical Virology, 1986, str. 9) i wiodącymi badaczami wirusów, takimi jak Luc Montagnier czy Dominic Dwyer, stwierdza się, że oczyszczenia cząstki – czyli oddzielenie obiektu od wszystkiego innego, co nie jest tym obiektem, np. laureatka Nagrody Nobla Marie Curie oczyściła 100 mg chlorku radu w 1898 roku, wydobywając go z ton blendy uranowej – jest niezbędnym warunkiem wstępnym do udowodnienia istnienia wirusa, a tym samym udowodnienia, że RNA z danej cząsteczki pochodzi z nowego wirusa.

Powodem tego jest fakt, że metoda PCR jest niezwykle czuła, co oznacza, że może wykryć nawet najmniejsze kawałki DNA lub RNA – ale nie może określić, skąd te cząsteczki pochodzą. Trzeba to ustalić wcześniej.

A ponieważ testy PCR są skalibrowane dla sekwencji genów (w tym przypadku sekwencji RNA, ponieważ SARS-CoV-2 jest uważany za wirusa RNA), musimy wiedzieć, że te fragmenty genu są częścią poszukiwanego wirusa. I aby to wiedzieć, należy wykonać prawidłową izolację i oczyszczenie domniemanego wirusa.

W związku z tym poprosiliśmy o pomoc zespoły naukowe od referencyjnych artykułów, określone w kontekście SARS-CoV-2, o potwierdzenie, czy zdjęcia mikroskopowe elektronowe przedstawione w eksperymentach in vitro pokazują oczyszczone wirusy.

Jednak żaden z zespołów nie mógł odpowiedzieć na to pytanie „tak” – i uwaga, nikt nie powiedział, że oczyszczenie nie jest koniecznym krokiem. Otrzymaliśmy tylko odpowiedzi typu „Nie, nie otrzymaliśmy mikrografu elektronowego pokazującego stopień oczyszczenia” (patrz poniżej).

Zapytaliśmy kilku autorów badań „Czy wasze mikrografy elektronowe pokazują oczyszczony wirus?”, udzielili następujących odpowiedzi:

Badanie 1: Leo L. M. Poon; Malik Peiris. „Emergence of a novel human coronavirus threatening human health” Nature Medicine, marzec 2020 r.
Autor udzielający odpowiedzi: Malik Peiris
Data: 12 maja 2020 r.
Odpowiedź: „Obraz jest wirusem pączkującym z zainfekowanej komórki. To nie jest oczyszczony wirus.”Badanie 2: Myung-Guk Han et al. „Identification of Coronavirus Isolated from a Patient in Korea with COVID-19”, Osong Public Health and Research Perspectives, luty 2020 r.
Autor udzielający odpowiedzi: Myung-Guk Han
Data: 6 maja 2020 r.
Odpowiedź: „Nie mogliśmy oszacować stopnia oczyszczenia, ponieważ nie oczyszczamy i nie koncentrujemy wirusa hodowanego w komórkach.”Badanie 3: Wan Beom Park et al. „Virus Isolation from the First Patient with SARS-CoV-2 in Korea”, Journal of Korean Medical Science, 24 lutego 2020 r.
Autor udzielający odpowiedzi: Wan Beom Park
Data: 19 marca 2020 r.
Odpowiedź: „Nie otrzymaliśmy mikrografu elektronowego pokazującego stopień oczyszczenia.”Badanie 4: Na Zhu et al., „A Novel Coronavirus from Patients with Pneumonia in China”, 2019, New England Journal of Medicine, 20 lutego 2020.
Autor udzielający odpowiedzi: Wenjie Tan
Data: 18 marca 2020 r.
Odpowiedź: „[Pokazujemy] obraz osadowych cząsteczek wirusa, nie oczyszczonych.”

Odnośnie wspomnianych artykułów, to oczywiste jest, że to, co zostało pokazane w mikrografach [lub mikrofotografiach] elektronowych (EM), jest końcowym wynikiem eksperymentu, co oznacza, że nie ma innego rezultatu, z którego mogły one wytworzyć EM.

Oznacza to, że jeśli autorzy tych badań przyznają, że opublikowane przez nich mikrofotografie elektronowe nie wykazują oczyszczonych cząstek, to na pewno nie posiadają oczyszczonych cząstek, które są uznawane za wirusowe. (W tym kontekście należy zauważyć, że niektórzy badacze używają w swoich pracach terminu „izolacja”, ale opisane tam procedury nie reprezentują właściwego procesu izolacji (oczyszczania). W związku z tym, w tym kontekście termin „izolacja” jest niewłaściwie używany).

Tak więc autorzy czterech głównych, wczesnych opracowań z początku 2020 roku, twierdzący, że odkryli nowy koronawirus przyznają, że nie mieli żadnych dowodów na to, że źródłem genomu wirusa były cząsteczki podobne do wirusów lub szczątki komórkowe, czyste lub zanieczyszczone, czy też wszelkiego rodzaju cząsteczki. Innymi słowy, istnienie RNA SARS-CoV-2 jest oparte na wierze, a nie na faktach.Dr Charles Calisher

Skontaktowaliśmy się również z doktorem Charlesem Calisherem, który jest doświadczonym wirusologiem. W 2001 roku Science opublikowała „gorący apel… do młodego pokolenia” od kilku weteranów-wirologów, w tym dr Calishera:

„[nowoczesne metody wykrywania wirusów, takie jak] elegancka reakcja łańcuchowa polimerazy […] mówią niewiele lub nic o tym, jak wirus się namnaża, jakie zwierzęta są ich nosicielami, lub jak wywołuje choroby. [To jest] jak próba stwierdzenia, czy ktoś ma nieświeży oddech, patrząc na jego odcisk palca.”[3]

Dlatego zapytaliśmy doktora Calishera, czy zna jeden artykuł, w którym SARS-CoV-2 został wyizolowany i ostatecznie naprawdę oczyszczony. Jego odpowiedź:

„Nie znam żadnej takiej publikacji. Miałem na oku jedną.”[4]

W rzeczywistości oznacza to, że nie można stwierdzić, iż sekwencje genów RNA, które naukowcy pobrali z próbek tkanek przygotowanych we wspomnianych badaniach in vitro i dla których ostatecznie „kalibruje się” testy PCR, należą do konkretnego wirusa – w tym przypadku SARS-CoV-2.

Ponadto nie ma naukowych dowodów na to, że te sekwencje RNA są czynnikiem sprawczym tzw. COVID-19.

W celu ustalenia związku przyczynowego, w ten czy inny sposób, tj. poza wyizolowaniem i oczyszczeniem wirusa, absolutnie konieczne byłoby przeprowadzenie eksperymentu spełniającego cztery postulaty Kocha. Ale nie ma takiego eksperymentu, jak niedawno ujawnili Amory Devereux i Rosemary Frei dla OffGuardiana.

O konieczności spełnienia tych postulatów dotyczących SARS-CoV-2 świadczy również fakt, że podjęto próby ich spełnienia. Ale nawet naukowcy twierdzący, że to zrobili, w rzeczywistości nie odnieśli sukcesu.

Jednym z przykładów jest badanie opublikowane 7 maja w Nature. Próba ta, oprócz innych procedur unieważniających badanie, nie spełniła żadnego z postulatów.

Na przykład rzekome „zainfekowane” myszy laboratoryjne nie wykazywały żadnych istotnych objawów klinicznych, które można by jednoznacznie przypisać zapaleniu płuc, a które według trzeciego postulatu powinny faktycznie wystąpić, gdyby naprawdę działał tam niebezpieczny i potencjalnie śmiertelny wirus. A niewielka szczecina i utrata masy ciała, które zaobserwowano u zwierząt tymczasowo, są nieistotne, nie tylko dlatego, że mogły zostać spowodowane przez samą procedurę, ale również dlatego, że masa ciała powróciła do normy.

Ponadto, żadne zwierzę nie umarło, z wyjątkiem tych, które zabili do przeprowadzenia autopsji. I nie zapominajmy o tym: Te eksperymenty powinny były zostać przeprowadzone przed opracowaniem testu, a tak nie jest.

Znamienne, żaden z czołowych niemieckich przedstawicieli oficjalnej teorii o SARS-Cov-2/COVID-19 – czyli Instytut Roberta Kocha (RKI), Alexander S. Kekulé (Uniwersytet w Halle), Hartmut Hengel i Ralf Bartenschlager (Niemieckie Towarzystwo Wirusologiczne), wspomniany już Thomas LöscherUlrich Dirnagl (Charité Berlin) czy Georg Bornkamm (emerytowany wirusolog i profesor w Helmholtz-Zentrum Monachium) – nie był w stanie odpowiedzieć na następujące pytanie, które im wysłałem:

„Jeśli cząstki, co do których twierdzi się, że są SARS-CoV-2 nie zostały oczyszczone, to jak możecie być pewni, że sekwencje genów RNA tych cząstek należą do konkretnego nowego wirusa?”

Zwłaszcza, jeśli istnieją badania wykazujące, że substancje takie jak antybiotyki, które są dodawane do probówek w eksperymentach in vitro przeprowadzonych w celu wykrywania wirusów, mogą ‚stresować’ kulturę komórkową w taki sposób, że powstają nowe sekwencje genów, które wcześniej nie były wykrywalne – aspekt, na który laureatka Nagrody Nobla Barbara McClintock zwróciła już uwagę podczas przemówienia na uroczystości wręczenia nagrody Nobla w 1983 roku „.

Nie można nie wspomnieć, że w końcu dorwaliśmy Charité – pracodawcę Christiana Drostena, najbardziej wpływowego niemieckiego wirusologa w odniesieniu do COVID-19, doradcę niemieckiego rządu i współtwórcę testu PCR, który jako pierwszy został „zaakceptowany” (nie zatwierdzony/zwalidowany!) przez WHO na całym świecie – aby odpowiedział na pytania w tym temacie.

Jednak odpowiedzi uzyskaliśmy dopiero 18 czerwca 2020 roku, po miesiącach braku odpowiedzi. Ostatecznie udało nam się to osiągnąć tylko dzięki pomocy berlińskiej prawniczki Viviane Fischer.

Odnośnie naszego pytania „Czy Charité przekonało samo siebie, że przeprowadzono odpowiednie oczyszczanie cząstek?”, Charité przyznaje, że nie używało oczyszczonych cząstek.

I chociaż twierdzą, że „wirusolodzy z Charité są pewni, że testują na obecność wirusa„, to w swoim artykule (Corman i in.) stwierdzają:

„RNA ekstrahowano z próbek klinicznych za pomocą systemu MagNA Pure 96 (Roche, Penzberg, Niemcy) oraz z supernatantów z hodowli komórkowej za pomocą wirusowego mini zestawu RNA (QIAGEN, Hilden, Niemcy), ”

Co oznacza, że po prostu zakładali, że RNA jest wirusowe.

Nawiasem mówiąc, artykuł Cormana i innych, opublikowany 23 stycznia 2020 r., nie przeszedł nawet właściwego procesu wzajemnej recenzji, a nakreślonym w nim procedurom nie towarzyszyły kontrole – choć tylko dzięki tym dwóm rzeczom praca naukowa staje się naprawdę solidna.

 

Irracjonalne wyniki testów

Pewnym jest również, że nie możemy poznać wskaźnika fałszywie dodatnich testów PCR bez szeroko zakrojonych testów osób, które z pewnością nie mają wirusa, co potwierdzono metodą niezależną od testu (posiadającą mocny złoty standard).

Trudno się zatem dziwić, że istnieje kilka prac ilustrujących irracjonalne wyniki testów.

Na przykład już w lutym urząd ds. zdrowia w chińskiej prowincji Guangdong poinformował, że ludzie, którzy w pełni wyzdrowieli z choroby którą nazywali COVID-19, zaczęli testować „negatywnie”, a następnie ponownie testowali „pozytywnie”.

Miesiąc później, artykuł opublikowany w Journal of Medical Virology wykazał, że 29 z 610 pacjentów w szpitalu w Wuhan miało od 3 do 6 wyników testów, ze zmiennymi wynikami, między „negatywnym”, „pozytywnym” i „wątpliwym”.

Trzecim przykładem jest badanie z Singapuru, w którym testy były przeprowadzane prawie codziennie na 18 pacjentach, a większość z nich przeszła od wyników „pozytywnych” do „negatywnych” i z powrotem do „pozytywnych” co najmniej raz, a nawet do pięciu razy u jednego pacjenta.

Nawet Wang Chen, prezes Chińskiej Akademii Nauk Medycznych, przyznał w lutym, że testy PCR są „tylko w 30 do 50 procent dokładne„; podczas gdy Sin Hang Lee z Laboratorium Diagnostyki Molekularnej Milford wysłał list do zespołu WHO ds. odpowiedzi na koronawirusy i do Anthony’ego S. Fauciego 22 marca 2020 roku, mówiąc to:

„W mediach społecznościowych szeroko zgłaszano, że zestawy testowe RT-qPCR [ilościowa PCR z odwrotną transkryptazą] stosowane do wykrywania RNA SARSCoV-2 w próbkach ludzkich generują wiele fałszywie pozytywnych wyników i nie są wystarczająco czułe, aby wykryć niektóre prawdziwie pozytywne przypadki.”

Innymi słowy, nawet jeśli teoretycznie założymy, że te testy PCR mogą naprawdę wykryć infekcję wirusową, testy byłyby praktycznie bezwartościowe i spowodowałyby jedynie bezpodstawny strach wśród osób z „pozytywnym” wynikiem.

Staje się to również oczywiste biorąc pod uwagę pozytywną wartość predykcyjną (positive predictive value – PPV).

PPV wskazuje prawdopodobieństwo, że osoba z pozytywnym wynikiem testu jest naprawdę „pozytywna” (tzn. ma rzekomego wirusa) i zależy to od dwóch czynników: rozpowszechnienia wirusa w całej populacji (prewalencja) i swoistości testu, czyli odsetka osób bez choroby, u których test jest poprawnie „negatywny” (test o specyficzności 95% nieprawidłowo daje pozytywny wynik u 5 na 100 niezakażonych osób).

Przy tej samej swoistości, im wyższa częstość występowania [prewalencja], tym wyższa PPV.

W tym kontekście 12 czerwca 2020 r. czasopismo Deutsches Ärzteblatt opublikowało artykuł, w którym PPV zostało obliczone na podstawie trzech różnych scenariuszy częstości występowania [prewalencji].

Wyniki muszą, oczywiście, być postrzegane bardzo krytycznie, po pierwsze dlatego, że nie jest możliwe, aby obliczyć swoistość bez solidnego złotego standardu, jak przedstawiono w zarysie, a po drugie dlatego, że obliczenia w artykule są oparte na swoistości określonej w badaniu Jessici Watson, które, jak wspomniano, jest potencjalnie bezwartościowe.

Jeśli jednak wyciągniesz z tego wnioski, zakładając, że podstawowa swoistość 95% jest prawidłowa i że znamy częstość występowania [prewalencje], nawet główny dziennik medyczny Deutsches Ęrzteblatt informuje, że tak zwane testy SARS-CoV-2 RT-PCR mogą mieć „szokująco niski” PPV.

W jednym z trzech scenariuszy, biorąc pod uwagę zakładaną prewalencję na poziomie 3%, PPV wynosiła tylko 30%, co oznacza, że 70% badanych osób „pozytywnych” w ogóle nie jest „pozytywnych”. Jednak „są one objęte kwarantanną”, jak nawet krytycznie zauważa Ärzteblatt.

W drugim scenariuszu z tego artykułu, zakłada się prewalencję na poziomie 20 procent. W tym przypadku generują one 78% PPV, co oznacza, że 22% „pozytywnych” testów jest fałszywie „pozytywnych”.

To by oznaczało: Gdybyśmy wzięli pod uwagę około 9 milionów ludzi, którzy obecnie są uznawani za „pozytywnych” na całym świecie – zakładając, że prawdziwi „pozytywni” naprawdę mają infekcję wirusową – otrzymalibyśmy prawie 2 miliony fałszywych „pozytywnych”.

Wszystko to pasuje do tego, że na przykład CDC i FDA przyznają w swoich dokumentach, że tak zwane „testy SARS-CoV-2 RT-PCR” nie nadają się do diagnozowania SARS-CoV-2.

Na przykład w dokumencie „CDC 2019-Novel Coronavirus (2019-nCoV) Real-Time RT-PCR Diagnostic Panel” z 30 marca 2020 roku napisane jest, że:

„Wykrycie wirusowego RNA nie może wskazywać na obecność wirusa zakaźnego lub że 2019-nCoV jest czynnikiem powodującym objawy kliniczne.”

Oraz:

„Ten test nie może wykluczyć chorób wywołanych przez inne bakteryjne lub wirusowe patogeny.”

Z kolei FDA przyznaje, że:

„pozytywne wyniki […] nie wykluczają infekcji bakteryjnej lub współzakażenia innymi wirusami. Wykryty czynnik może nie być definitywną przyczyną choroby.” – str. 2, Accelerated Emergency Use Authorization (EUA) Summary Covid-19 Rt-Pcr Test

Co ciekawe, w instrukcjach dotyczących testów PCR można przeczytać, że nie są one przeznaczone do testów diagnostycznych, jak np. w instrukcjach Altona Diagnostics i Creative Diagnostics[5].

Cytując jeszcze jedno, w ogłoszeniu o produktach LightMix Modular Assays produkowanych przez TIB Molbiol – które zostały opracowane przy użyciu protokołu Corman i in. i rozpowszechniane przez koncern Roche – możemy przeczytać:

„Testy te nie są przeznaczone do stosowania jako pomoc w diagnostyce infekcji koronawirusowej.”

Oraz:

„Tylko do celów badawczych. Nie do wykorzystania w procedurach diagnostycznych.” Zamów test na koronawirusa COVID-19

Nazwa/rodzaj testuMateriał do próbekSkutecznośćPotwierdza infekcję COVID 19
Testy serologicznepróbka z krwi żylnej
Test immunochromatograficzny,próbka krwi włośniczkowej lub żylnej40-100%
Test metodą RT-PCR
Autor testów PCR - wideo
wymaz0-80%
Prawdopodobieństwo zakażenia po teście
Wyzdrowieli a testy nadal pokazują pozytywnie
Negatywny, pozytywny wątpliwy
Pozytywne i negatywne wyniki badań tych samych osób
30-50 % skuteczne
Testy PCR - wideo
TAK
FRANKD (test PCR, RT-LAMP) wymaz z nosogardzieliTak
Test antygenowy wymaz15,4-62%
Test na koronawirusa IGMPobranie krwi żylnej3,2-75,40
Nie
Test na koronawirusa IGGPobranie krwi żylnej29,7-88,2Nie
Test na koronawirusa IGG+IGMPobranie krwi żylnej30,10-96,00
badanie 173 pacjentów od 38 do 100%

Testy serologiczne (jakościowe lub półilościowe)
Nie

Zamów test na koronawirusa COVID-19

We will be happy to hear your thoughts

Dodaj Odpowiedź